|

W ostatnim czasie na łamach "Gazety Tygodniowej", ukazał się wywiad z prezesem GMTS Sparta Gubin - Kazimierzem Barłóg. Aby nie powielać tych samych pytań, dotyczących braku zgłoszenia do rozgrywek II ligi kobiet Naszego zespołu, poniżej zamieszczamy wspomniany wywiad.
Najbardziej szkoda mi zawodniczek
Kocham zarówno piłkę nożną, siatkówkę, jak i piłkę ręczną – mówi Kazimierz Barłóg, prezes zarządu GMTS „SPARTA Gubin. Dlatego wszyscy poświęcamy się dla sportu z własnej, nieprzymuszonej woli, a wcale tego nie musimy robić
Gazeta Tygodniowa: Dlaczego doszło do wycofania zespołów Sparty z rozgrywek na swoim dotychczasowym poziomie?
Kazimierz Barłóg: Powodem takiego stanu rzeczy jest brak pieniędzy na uczestnictwo w rozgrywkach seniorskich, tym bardziej, że takowych nie otrzymaliśmy w 2010 roku z środków miejskich. Ponadto nie mogliśmy liczyć na żadną pomoc ze strony władz miasta, które są w jakiś sposób odpowiedzialne za bieżący stan rzeczy. Ich zainteresowanie losami gubińskiej piłki ręcznej w ostatnich latach było śladowe.
Czy wszelkie dokumenty dotyczące przyznania dotacji na krzewienie kultury fizycznej i sportu w zakresie piłki ręcznej zostały złożone w terminie i czy były kompletne?
Tak, oczywiście. Do tej pory, bynajmniej za 2009 rok i za wcześniejsze lata Sparta była stawiana za wzór przy rozliczeniach swojej działalności. Tyle, że w ubiegłych latach w środkach finansowych były ujęte kwoty w granicach 10 – 12 tys. zł na rozgrywki II ligi, gdzie zaznaczone było, że jest to zespół juniorsko – seniorski, jak również fakt, że owa II liga była swego rodzaju poligonem pod rozgrywki młodzieżowe. W tym momencie wyniki juniorek i juniorek młodszych z całą pewnością będą pikowały w dół.
Jaki był odzew ze strony władz miasta na złożone przez Zarząd GMTS „SPARTA” dokumenty?
Przy tworzeniu budżetu na rok 2010 złożyliśmy pismo dotyczące oczekiwanej dotacji z środków miejskich i pisaliśmy o kwocie 80 tys. zł, co średnio stanowiłoby 60% naszego tegorocznego budżetu, który dotychczas wahał się w różnych kwotach, ale ostatnio zamknął się w kwocie około140 tys. zł w skali roku, z czego dotacja miejska wynosiła około 1/3 tej sumy. Reszta pochodziła z Sejmiku Lubuskiego, Warszawy, Zielonej Góry, czy Gorzowa Wielkopolskiego. Krótko mówiąc łatwiej nam jest zdobyć środki poza Gubinem, niż tutaj, na terenie miasta, gdzie wszystkie nasze pisma z prośbami o pomoc pozostają bez odzewu.
W latach poprzednich pojawiały się problemy podobnej natury?
Do zmian doprowadziła sytuacja rynkowa. Zwiększyły się stawki transportu, opłaty sędziowskie, za licencję i innych koszta składające się na naszą działalność budżetową. To wszystko determinuje nasze obecne problemy. Niestety wycofujemy zespół żeński z rozgrywek II ligi, który najprawdopodobniej w przyszłym sezonie zagra w III lidze wojewódzkiej jeżeli będzie taka możliwość, ponieważ na tym szczeblu może rywalizować 6 – 8 drużyn. Niestety nadal nie wiadomo jaka przyszłość czeka naszych szczypiornistów, ale w tym wypadku termin składania wszelkich dokumentów jest nieco dłuższy.
Klub nie pozyskał również sponsora strategicznego. Czy faktycznie nie znalazły się firmy gotowe wesprzeć gubińską piłkę ręczną?
Wszyscy doskonale wiemy, że Gubin, to głównie instytucje budżetowe, takie jak szkoły, służba zdrowia. Nawet jeżeli są tutaj jakieś inne podmioty, w większości są to filie, których dyrekcje znajdują się poza terenem naszego miasta. Na dzień dzisiejszy z miejscowych instytucji nie ma szans na pozyskanie znaczących środków finansowych. Natomiast jeżeli chodzi o lokalne firmy, to panują tutaj śmieszne zasady. Odwołam się chociażby do przykładu, gdy właściciel pewnego przedsiębiorstwa w zamian za przekazanie śladowych środków finansowych oczekuje od nas zmiany części nazwy klubu, a takie działania nie mają nic wspólnego z marketingiem.
Sytuacja wydaje się być patowa, ale czy aby na pewno wycofanie się z rozgrywek jest faktem nieuniknionym?
Terminy minęły. Pierwszy z nich dokładnie 30. maja, kiedy to udało nam się uzyskać w Wielkopolskim Związku Piłki Ręcznej zgodę na przedstawienie wszelkiej dokumentacji związanej z dalszą grą zespołu dziewcząt w II lidze do 10. czerwca. W tym czasie wystosowaliśmy odpowiednie pismo do Urzędu Miasta z prośbą o udzielenie jakiejkolwiek pomocy, ale pozostało ono bez echa. Nawet proste KPA (Kodeks Pracownika Administracji – przyp. red.) w tym momencie nie zafunkcjonowało.
Szczypiornistki Sparty Gubin poradzą sobie pod względem sportowym i finansowym szczebel niżej?
Pod względem sportowym nie powinno być żadnego problemu. Jeżeli chodzi o finanse, to na dzień dzisiejszy mamy zabezpieczenia dla jednego zespołu kobiecego.
Gdyby nie pomoc ze strony władz powiatu i dyrekcji Zespołu Szkół Licealnych i Technicznych, to zespół już dawno mógł przestać istnieć. Po szesnastu latach ciężkiej pracy zarówno zarządu, jak i zawodników wszystko może zostać skasowane, a odbudowa zespołu potrwa nawet trzy lata. Miasta porównywalne do Gubina, typu Sulęcin, Krosno Odrzańskie, Świebodzin, czy też Międzyrzecz potrafią zabezpieczyć nieporównywalnie większe kwoty na sport. Najbardziej szkoda mi zawodniczek, które przez te wszystkie lata reprezentowały Gubin.
Rozmawiał: Tomasz Strzemieczny
źródło: Gazeta Tygodniowa
|